Spienione fale błękitnego morza zalewały rozpalony piasek.
Plaża ciągnęła się po horyzont zawijając ku wschodowi pod pochylonymi nań palmami. Ciepła bryza łagodnie poruszała liśćmi kolorowych kwiatów rozsianych na krawędzi piasku. Słonce odbijało się od skory nagiego muskularnego mężczyzny, atletyczne ciało pracowało mięśniami kiedy mknął rozpryskując fontanny wody.
Kopuła Frostbergu. Górny poziom szklenia 5, Linia nr 21.
Tomasz Gorzycki “konserwa” leżał z zamkniętymi oczami na swojej pryczy. Czekał na nieuniknione, już za chwilę kac da o sobie znać, jeszcze to cholerne słońce…
Powoli Kopuła zaczynała żyć. Tomek wszystkimi zmysłami, niczym pająk, wyczuwał wszelkie jej ruchy. Cykanie konstrukcji powoli rozszerzającej się pod wpływem zmiany temperatury, chrzęst, łapiącej odłamki szkła, siatki po której pełzł już jakiś zbieracz, melodyjne dźwięki napinanych lin i prętów prowadzących, pierwsze dzwonki sygnałowe… Czytaj resztę wpisu »
Zimno przenikało ubranego w skóry przechodnia, nawet wysokie podeszwy nie był wstanie wystarczająco izolować od zamarzniętego chodnika. Ze wszystkich okien wznoszących się ponad uliczka uciekały strumienie pary.
W powietrzu raz po raz przewalało się dudnienie powietrznej kolejki. Przechodzień zatrzymał się wyciągnął z kieszeni woreczek z tabaka i wtarł ja gwałtownie w nozdrza przepychając palce przez grube warstwy szali chroniących twarz. Gdzieś w końcu uliczki zapraszająco migotał neon.
Kilku żebraków zebrało się wokoło zaworu ciepłowniczego oddzielającego ulice od podwórza z wyszynkiem.
Czytaj resztę wpisu »